InfinituS
(1979 — 19.12.1999)

 

100 (115) dni (nocy)
czyli
Jagna '98-'99

Start
29.IX – veni vidi... imatrykulacja. Mieszkam w 401 z Lechem (philos.), Sebą (Pisior) i Bartasem (Fajfus).
30.IX – impreza integracyjna...
Przyszła jakaś gościarka z przyklejonymi do pleców skrzydłami mówiąc, że jest elfem... Skrzydła były z bibuły i stanowiły 100% jej ubioru... Nazwaliśmy ją jak chciała...
01.X – druga inauguracja – impreza...
Lechu dostał pod prysznicem podpaską...
02.X – baka... bronxy...
Ktoś obsrał całą kabinę i napisał gównem: „gówno”...
03.X – chlanko...
Ktoś rozpierdolił lampę na korycie...
04.X – Lechu przywiózł 1,5 kilo ganji...
Jaranko... chlanko... bełt...
05.X – jaranie... chlanie...
W kiblu ktoś zabełtał kabinę. Całą...
06.X – bakanko... chlanko...
Sprzątaczka dymiła – „ktoś” od początku zostawia kipy i rozpierdala butelki na korycie...
07.X - nocna bakondżi w dziwnym rytmie... chlanko...
Woda pod prysznicem nie leci...
08.X – niezła popijawa z calakiem...
Zdaliśmy sobie sprawę, dlaczego u nas tak piździ – kalory są zepsute...
12.X – wyjebane powrotne palenie... picie...
Ktoś wyjebał szafkę za okno...
13.X – pić i palić można zawsze...
Ktoś powiesił w windzie stronę z gazety z artykułem: „winda znowu zabiła”...
14.X – to, co zwykle...
Rzucaliśmy z Sebą nożami w drzwi, Lechu wchodząc otworzył drzwi i nóż wbił się we wrota 411...
15.X – a my ujarani, najebani...
Fajfus pojechał w chuj, Lechu też...
Ktoś wyjebał okno z ramą na dwór...
16.X – smażenie i chlupanie z tajemniczymi gościarami...
Rzucaliśmy z Sebą nożami w drzwi, Seba wbił widelec...
17.X – jak zawsze...
W kiblu wyjebano drzwi...
18.X – zachlać się, zachlać się, już dzisiaj za późno... czyli tylko kontrolnie...
Ktoś rozjebał okno na korycie...
19.X – ależ spaleni byliśmy... pijatyka...
Pierwsze napomnienie w zeszycie skarg i wniosków względem kaloryfera...
20.X – tajemnicze smażenie... browarek...
Dalej piździ...
Napis na drzwiach od windy: „winda nieczynna. Najbliższa czynna w Zbychu”...
21.X – nie pamiętam... chyba odpadłem...
Fajfusowi podpierdolili żarcie z lodówki – parapetu...
22.X – leczenie – garść browków i lufka...
Drugie napomnienie w sprawie kalora...
23.X – niezła imprezka...
Ktoś wyjebał żarcie na daszek nad wejściem...
24.X – haszka manna... browarzenie...
Woda w klopach znalazła się ponad krawędzią – w kiblach 10 cm gnoju...
25.X – kameralne imprezuczi na korycie...
Dalej jebie, dalej piździ...
Jacyś goście rozjebali okienko w windzie...
Walety z 408 zarzygali koryto...
26.X – ciekawa imprezka...
Woda pod prysznicem nie dociera na 4 piętro...
27.X – nasiadówa na korycie do rana...
Prysznice zjebane...
28.X – ależ się poskładałem... trzeźwawo...
Naprawili windę...
02.XI – normalka...
3 interwencja w sprawie kalora, ktoś napisał: „prysznic, kurwa, naprawta”...
03.XI – rozjebana impra...
Ekipa do spraw napraw grzejników...
04.XI – baka z jakimiś paszczurami...
Piździ jak za cara, naprawili klopy i prysznice...
05.XI – rozwalona impra
Gościówka z 409 taplała się w bełtach na korycie...
06.XI – impra „Promocyjna”...
Otworzyłem z Lechem metę...
Dortmunder za dwojaka...
07.XI – ciemność czyli max...
Ponowna interwencja w sprawie kalora...
08.XI – nic nie pamiętam...
Chyba w 723 ktoś powiesił w oknie flagę do samej ziemi...
09.XI – luźna imprezka...
Dymy z adminu (psy) względem mety, prawie wyjebany...
Przyszedł jakiś koleś, podawał się za hydraulika, czy kogoś takiego, popukał w grzejnik, pokręcił i stwierdził, że działa...
10.XI – jak zwykle w zagubieniu ratujemy nerwy skołatane jaśniutkim jak słońce lekiem... można powoli stać się browarnym bakołakiem...
Chuja działa, kolejna interwencja...
11.XI – przybiliśmy do przystani nr 408... a tam kolejne odkrycia... a badania trwają nieustannie...
Manifestacja patriotyczna – kilkunastu gostków z flagami dwójkami maszerowało korytem drugą noc bez snu...
16.XI – byle do kolejnego świtu... byle krew z oczu zeszła do żył...
Ktoś wymazał kabinę od prysznica krwią...
17.XI – impra „Pejzaż jesienny”...
Poparzyłem się pod prycholem – bo, kurwa, zawsze puszczają zimną a raz, kurwa, muszą wrzątek...
18.XI – od rana poprawiane samopoczucie, z nocą przeszło w stan najwyższej gotowości... powoli kończy się Lechowe palondżi...
Do jazdy na windzie wystarczą 2 noże i 3 ludzi...
19.XI – jakoś rozjebane zesmażenie z jakimiś rozczajonymi gościarami...
W końcu naprawili grzejnik – nie można wysiedzieć z gorąca...
20.XI – impra „Pożegnanie jesieni”...
Ktoś zgwałcił gościarkę z V pod prysznicem...
21.XI – kontrolny niepokój spowodowany wizytacją...
Odwiedziny siorki piszącego...
Bomba w Ciciku – 4 h na –15 w spodniach i koszuli...
22.XI – nic, nic, nic, nic... nic nie piłem...
Ktoś skakał z okna po browar...
23.XI – trzeba nadrobić zaległości...
Lechu sfajczył mi garnek parowy – gotował bez wody...
24.XI – browarczenie niebaczne...
Żarówa w kiblu się przepaliła – ciągły chrzęst miazgi pod stopami...
25.XI – jakaś tajemnicza impra...
Dalej ciemno – siedzę sobie – sram, a tu nagle desant: coś na mnie spada. Karaluch...
26.XI – palenie w plastiku... bronczenie...
Ptaki wpierdoliły mi pasztet z lodówki...
27.XI – rozjebka z jakimiś cewkami...
Ktoś rozjebał umywalkę...
28.XI – nawałka u bram świtu...
Ktoś totalnie sfajczył obiad... Jebie jak 102...
29.XI – chlańsko... bakańsko...
Jakieś debile jebały petardami po korycie...

Bez Lecha
30.XI – impreza wyzwoleńcza... wyjebany świt w blasku lufy...
Lechu poszedł w chuj. Znaczy do 506... Wolni!!!
01.XII – przychlanie... przybakanie...
Goście z VI mają wózek z Jumbo za 2 zł...
Biseptol, czyli zjebane ciacha...
02.XII – dziś w programie tylko chlanie...
Karamba, czyli nadkomplet...
Seba i Fajfus złączyli wyra. Przy frekwencji Fajfiego Seba ma kopulodrom tylko dla siebie...
03.XII – baka od przysiadłych blach...
Na miejsce Lecha przyszedł gościu zwany Kapitanem. Przyszedł i poszedł...
06.XII – zabłąkanie w tajemnicze regiony... czyli udany kambek... nawet bardzo...
Ktoś wrzeszczał: kurwa! poderżnąłem sobie żyły!
Wiagor, czyli zjebana feta Pisiora...
07.XII – owocny wieczorek...
Kibel (ostatni przy oknie) rezonuje w Cis...

Z Kapitanem
08.XII – nazbyt delikatne szkło wielokrotnie przechylane...
Kapitan zacumował... Grasowaliśmy... Widziałem koniec świata...
09.XII – akcja nabiera rumieńców... baczka delikatnie naznaczona świtem...
Ktoś jebał Elfa na stole w kuchni...
10.XII – jakieś cewy zaciągnęły nas na bakę do swojego pokoju...
Kible znowu wyjebały...
11.XII – wyjebana impreza...
Ktoś rozjebał lampę w windzie...
Graliśmy z Kapitanem w kapsle...
12.XII – rozjebka zwana przedświąteczną imprezą... czyli prawie zgoniacz...
Gościówa truła się prochami...
13.XII – zgon XXXL czyli nieświadomość...
Ktoś poodcinał wszystkie węże od pryszniców w całej Jagnie...
14.XII – jedna wielka rozpierducha... czyli niezestrojone wzmacniacze...
Gustaw pierdolił Elfa 3 godziny pod prysznicem...
Fajfus narzygał na kolesia z okna...
15.XII – nie piłem... po prostu ogólny brak kasy...
Ktoś wyjebał śmieci na trawę obok akademca...
16.XII – zajebiste bakanko w 408 czyli ktoś rozpierdolił telewizor...
U nas woda stoi 3 dzień w umywalce...
03.I – test Granata jabłkowego... bo Kapitan jest ostrowianinem... wyniki rewelacyjne...
Rozpoczynamy hodowlę ganji w szafie, 2 x 100 W...
Znów zaczynamy oparte na dwóch kursach (po południu i ok. 1 w nocy) do monopolu życie akademickie...
04.I – powtórka testu... ponownie wybitnie zdany... jakieś mętne cipy w windzie...
Przeczyściliśmy umywalkę...
05.I – znów trzeba się było rozerwać... czyli testy przybierają coraz szerzej zakrojony zakres...
Ktoś podpierdolił mi kompakty Beethovena i Griega i kasetę Turbo...
Nastrój kolędowy – była jakaś świętojebliwa z zapisami na kolędę – Seba wciągnął się na listę, zaznaczając, że koniecznie ma przyjść pingwin – jak później wytłumaczył – może przyjdzie jakaś młoda, a on ma w tej kategorii braki na swojej liście...
06.I – grasowanie... Niezwykle sugestywna quasioniria – piłowanie zębów pilnikiem... Wyłem z bólu i gryzłem dechę... Odjazd...
07.I – fajne gościarki poznane w windzie... czyli badania terenowe zaczynają odnosić skutek... niestety w 24 h skończył się Granat – teraz pomocą naukową będzie propozycja pani kierownik tegoż przybytku – Odlot... całkiem spoko...
Pingwin przylazł – Seba spierdolił, gdy okazało się, że tenże ma z pięćdziesiąt lat...
Elf miał atak schizy...
08.I – badania trwają... czyli film urwany w jakimś miłym towarzystwie...
Pisałem 2 prace semestralne sąsiadkom z 402 z II r. histy...
09.I – efedryna czyli rozjebanie serducha... trzykrotnie stanęło i znowu ruszyło... mało nie umarłem... a tak, poza tym, to, co stało się już tradycją...
10.I – okazało się że użyłem efezu prawie 2 x więcej niż można... ale od czego są powtórki? a jak repeta to w chuj po maxie... czyli klisza znowu się wyjebała...
Ognisko za 100 basi na korycie – przy schodach (beton-lastriko)...
Kapitan przywiózł kompa (lapta)...
11.I – nie pamiętam...
Rekonstrukcja zdarzeń z wczoraj: Kapitan przebąkiwał coś o odjebaniu, bieganiu po dachu, fikołkach na korycie i kilku innych dziwnych zachowaniach...
Wypierdolenie waletów z 408...
12.I – nazbyt słodkie zapomnienie u jakichś dziwnych lasencji...
Rekonstrukcja wczorajszego wieczoru okazała się niemożliwa: Kapitan tylko patrzy się dziwnie, nie bardzo miał ochotę na picie ze mną i, co najgorsze, nie chce mi zdradzić przebiegu wczorajszego wieczoru... Wiem tylko, że założyłem się, że pobiję rekord – wypiję więcej boćków (na etykiecie znajdują się trzy bociany – legenda głosi, że prawdziwy odlot można przeżyć po wypiciu regulaminowej ilości kajtusiów – takiej, jaką prezentuje naklejka), niż przewiduje prawdziwy odlot... w końcu jednak dał się namówić na dalsze badania...
Ktoś rozjebał gniazdka na korycie...
13.I – warsztaty trwają... czyli intrygujące palenie w popapranym towarzychu...
Kapitan wygolił sobie na rękach 3 paski wzdłuż (jako protest przeciwko wiadomo komu – kilka dni wcześniej zabili, a raczej zakatowali mojego kolegę z roku), po czym widząc, jak to chujowo wygląda zgolił je...
Na VII ktoś robił karmel i zapomniał o podgrzewanej puszce, która po rozjebaniu przez ciśnienie zabarwiła biel ściany w fantastyczne brązowe kropki...
14.I – tajemnicza noc...
Ktoś podpierdolił piłkę kolesiom z 425...
15.I – wyprawa... czyli Babilon nocą... nagłe zgubienie się i odnalezienie rano...
Łuki posuwał Elfa na korycie...
16.I – kolejna impreza „Promocyjna”...
Ponowne otwarcie (tym razem z Kapitanem) mety...
17.I – testy kondycyjne... czyli bezsilność w obliczu poważnego wyzwania...
Ktoś podpierdolił Fajfusowi walkmana...
18.I – jaraliśmy apap...
19.I – jointy z majeranku...
20.I – testy wytrzymałościowe... czyli nocne wojaże u „Dwóch Batów”... czyli wg słów Pisiora: „Mała, ale pakowna”...
Ktoś rozjebał drzwi od kuchni...
Kapitan chciał się poświęcić i przeruchać Pokachontas (ciećka) za 2 tysiące, żebyśmy mieli na dalsze prowadzenie badań... Krzycząc zdradził mi swój plan w windzie, a że była już noc, a Pokachontas na dyżurze usłyszała nas, większą część nocy spędziliśmy w nieczynnej windzie na wyzwiskach pod jej adresem, za wyłączenie zasilania w dźwigu osobowym...
21.I – nic... nic... nic...
Ktoś doniósł do psów o naszym poletku w szafie... Rewizja...
22.I – no już musiałem ściągnąć dymka... Kapitan tak przekonująco smażył... i jakoś tak nagle obudziłem się z Odlotem w łapie...
Dymy o szafkę, której nie było...
Przesadzanie baczki...
23.I – zawody... czyli towarki wracające nad ranem z impry... zaokrętowanie w jakimś masakrycznym pokoju...
Ktoś opalił na ścianie napis: „kurwa jaki syf”...
24.I – najważniejsze to prowadzić regularny tryb życia...
Budzik (koleś na spidzie gadał 120 h bez przerwy o tym że: wziąłby 2 kreski amfy, wsiadłby do tramwaju, wyjebał motorniczego i jeździł po Poznaniu, albo wziąłby 3 kreski, wsiadł do taksy, wyjebał taryfiorza itd.) podjebał Kapitanowi 20 zika...
25.I – zwidy... czyli tajemnicza gra z jakimiś zagadkowymi gościarami...
Elf „zgwałcił” pijanego faceta...
26.I – hava nagila... gościarka stwierdziła, że Kapitan jest niedoruchany, bo obdziera butelkę, ale na tym skończyła się jej inwencja...
27.I – impra „Pokojowa”...
Wielkie Szczanie - czyli odlanie się na skrzyżowaniu Słowiańskiej z Piątkowską ok. 15:30, w blasku reflektorów, dźwięku klaksonów i klątw ludzi...
28.I – heroiczne zmagania z codziennością...
Ktoś wyjebał wszystkie rzeczy za okno...

Bez Fajfusa
29.I – „na szczęście brak pamięci, jakoś tam trzeba kręcić”
Ganja na parapecie, Fajfus spierdolił na stancję...
30.I – znów film nie w pełni sprawny...
Ktoś zabełtał windę...
31.I – nic... nic... nic... coraz częściej nic...
Łuki mało nie jebnął w kalendarz (8 dni na fecie)...
01.II – czasem niepamięć ma swoje plusy...
Kolejny napad Elfa...
02.II – kolejne eksperymenty...
Urodziny piszącego...
Ktoś ponownie podjebał nas w psiarni...
03.II – masakrator poderwał mnie do lotu...
Graliśmy na korycie w kapsle z przeszkodami...
04.II – znów jakby nic...
Ktoś rozpierdolił wszystkie korki...
07.II – testy sprawnościowe... czyli potulne buszowanie w sąsiedztwie...
Posprzątaliśmy pokój – pierwszy raz... Bo śmieci już się wjebywały do umywalki...
08.II – zatrważający marazm – znowu nic...
Ktoś podpierdolił nam żarcie...
09.II – trzeźwe smażenie...
Sprzątaczki wdarły się do pokoju i wyjebały na podłogę jakiś proch przeciw karaluchom...
10.II – zapomnienie, słodkie zapomnienie...
Kurwa, chyba pomieszały proszki, karaluchy całymi stadami przybiegają do prochu i go wpierdalają, a potem odchodzą. No, chyba że je rozpierdolimy, ale nam nie przeszkadzają...
11.II – „zioło przyszłością narodu”...
Może one nie wiedzą, że to trucizna...
Gościu z VII jebnął malowniczego hafta za okno, a wiatr nawiał go na szyby na innych piętrach...
12,13,14.II – zaabordowałem się na proszone noclegi u jednej panienki w Zbychu...
15.II – rzeźnia zwana codziennością...
Gotujemy zupę z solą. Skład: woda, sól...
16.II – podkoziołek...
Rekord mety – sprzedane 300 browców w 2,5 h. Goście z VIII LO – gościarka cała w błocie, gostek jeszcze bardziej upierdolony...
Ktoś podpierdolił Kapitanowi magneta (chuja nie magnet – cała przednia ścianka się wyjebywała) i kasetę z szantami w środku...
Ktoś się zaopiekował moją gitarą...
Po korytach ogólne jebańsko...
17.II – na Odlocie można napisać: „testowane na zwierzętach”...
Ktoś zrobił małą demolkę w kuchni... czyli o dwóch takich, co wyrwali i skręcili kaloryfer... Z innych zniszczeń – wyrwana płyta kuchenki, wyharatany zlew, skręcony kran i wypierdolony zbrojony, wpuszczony w posadzkę blat kuchenny...
Koleś chce za magnet (Kapitan miał go pożyczonego) 100 dolków – tyle zapłacił w 86 r. kiedy go kupował...
24.II – impra „Zamknięcie na zakręcie”...
Znalazłem gitarę...
Jeden gościu przyszedł ze swoją gościarą do nas i gdy stwierdził że łóżko Pisiora jest wolne, zaczął ją posuwać – zajebali mu całe wyro...
15.III – impra „Secesja”...
Ktoś jebał butelkami z okna w motłoch czekający pod Cicikiem... Przybiegli miśki, ściągnęli go na dół i spuścili mu wpierdul... Gościu miał pewne problemy z powrotem...
16.III – tajemnicze zagubienie...czyli dziwne odnalezienie się w chętnych ramionach...
Przyjechał Fajfus ze swoim kolesiem...
17.III – impra „Spokój”
Ktoś rozpierdolił barierkę na balkonie...
18.III – ostatnia noc notującego czyli totalny rozpiździaj...
Wyjebanie...

Zakończenie
Opis 115 dni (a raczej nocy) w spelunie zwanej Domem Studenckim „Jagienka” widzianych quasiobiektywnym okiem permanentnego wizytatora-badacza... Noce, których datacja jest pominięta zostały spędzone gdzieś indziej...
29.09.98-18.03.99