InfinituS
(1979 — 19.12.1999)

 

Apokalipsa nr 1
12.98

leczony
mrocznym tchnieniem traumy
trawiony
drugim dnem dyszkantu zemsty
nadszedł
 
Dzień Pierwszy
powietrze
podmuch delikatny liści
snu
westchnieniem wzruszył gałęzie
koszmaru
jękiem obudził pnie
maligny
krzykiem wciągnął drzewa
śmierci
przybiera na sile
budzę się odśmiercony
 
Dzień Drugi
ogień
zatlony w sercu
naiwnie
ogrzał westchnienie
niepewnie
uwędził myśli
trwale
spalił sumienie blade
premedytacyjnie
pozbawienie sensu nożem w plecach
odbija pozostałe dni
 
Dzień Trzeci
woda
zwilża rozterę
chwil
moczy obojętność
godzin
zalewa niechęć
dni
topi nienawiść
życia
kolor krwi odbija światło
rozrywa cząstki prawdy
 
Dzień Czwarty
ziemia
drgnęła obudzona
kroplą
wstrząsnęła martwoty
rzeką
popękała sumień
morzem
zapadła milczenia
oceanem
pozwoliła dokonać rachunku
apokalipsoidą stłumić obcy śmiech
 
tam nic

wiatr gwiżdżący szparą
krzyczący przeznaczeniem
oddech śmierci
przynosi radość
zatrzymany
smutkiem odbity
tylu ludzi
dużych małych
nieświadomych

ich wiersze
prymitywne
oni
dwóch ludzi
różni zupełnością
jeden pisze
drugi pisał
jeden rządzi
drugi rządził
pierwszy quasi dobry
drugi quasi zły
równi sobie
tacy sami
dobrzy jak wszyscy
absoluci
zacofańcy
pierwszy biały spośród czarnych
drugi czerwony spośród czerwonych
równi nienawiścią skrytą
jeden jeszcze żyje
drugi martwy już
uśmiechnięty prowadzi zastępy śmierci
oddechu nietolerancji
umrze wylewem
potrafię nienawidzić tylko ich
jednakowych
a przecież
z Polski do Gruzji
tak daleko