OmnipotentiaS MorganuS

 

Każdy ma swoje granice

Każdy ma swoje granice

I nawet "poezje"
piszę równie nieudane
jak ja

BÓL przeogromny
wyżera mi wnętrzności
nie wiem co ze sobą zrobić
wszystko jak po omacku

każdy dzień równie ponury
jak poprzedni i następny
nic kurwa nie ma sensu

wszystko we mnie wrze i krzyczy
i wiem że niedługo przyjdzie czas
przede wszystkim na mnie

 
 
wiesz to nie Twoja wina
po prostu świat mnie wysrał
w nieodpowiednim miejscu i czasie
problem w tym
że wszystkie byłyby nieodpowiednie

bo tacy jak ja
rodzą się by cierpieć
po nic więcej
są jakąś pierdoloną igraszką
dostarczycielem radości
przynajmniej do czasu
gdy coś w nich pęknie
to co nie pozwala im
dokonać tego wcześniej

a później oczywiście wszyscy płaczą
wspominają jaki to dobry nie był
jaki nie uczynny i jaki nie kochany
a to wszystko chuja prawda
te wiadomo jakie łzy
te wszystkie słowa bólu
te rysowane smutkiem twarze
doskonałe są te wasze maski
pasują na każdą okazję
a nasze nerwicowo psychotyczne
śmiejemy się gdy wypada płakać
płaczemy gdy nikt się nie wzrusza
smucimy gdy wszyscy się śmieją

później te zapytania
bez chęci zrozumienia i poznania
bo przecież prawda
mogłaby być zbyt prawdziwa
a obnażone żywoty gówno warte
i wcale nie lepsze niż nasze

i ten totalny brak refleksji
gdy wtłaczamy się w ramy konwencji
zabijającej zionącą nudą
byście rozumieli chociaż słowa

brak wszystkiego
bliskości i zrozumienia
a nade wszystko miłości
choć jeśli to coś istnieje
to my je poznaliśmy do kości
nasza bolała żywym mięsem
nigdy nie fizycznie
to psychika w krzywdzie
na sobie na nich

a one obiecując nam dozgonne trwanie
prędzej czy później odchodzą
bo nie mogą tego znieść
jak my tego całego gówna
które nadmierni optymiści
nazywają jeszcze czasem życiem

problem w tym
że nie macie pojęcia
jak to jest żyć jako my
w ciągłym Bólu jaki sprawiają nam myśli czy słowa
w wiecznym Lęku przed każdym gestem czy słowem
wciąż ponadodczuwając, analizując i rozstrząsając
każdy ze składników rozmów zwłaszcza tych istotnych
tylko że do cholery
każda jest istotna
każdą odczuwamy jak najważniejszą
a każdy błąd drogo płacimy Łzami
i tak bez chwili wytchnienia

teatrzyk i szopka
nowy rok ciągle trwa
taki zresztą ciągle sam
cyrk zwany równie popularnie co laicko
szaleństwem

w końcu wysyłają nas
najpierw do nieudaczników od rozmów
potem do dobroczyńców
co to zbawiają nas kolorami
dziś dwie pigułki żółte i jedna czerwona
jutro niebieska i pół białej
bo silna podobno
kiedyś łyknęło się 60 i nic
obudziło się
co najwyżej w znacznie
gorszej formie

a jak i to
nie przynosi rezultatu
wtedy czeka wielka biel
choć ściany często są po prostu brudne
a po oględzinach okazuje się
jeśli jeszcze starcza nam wzroku
by móc to zauważyć
że były np. żółte

i zaczyna się karuzela
tydzień wykasowany
albo i pół roku
żaden problem
lepsze niż cug
bo tańsze
tylko jakoś tak robi się
pusto w czaszce
a jak się przesadzi
można i od nowa
uczyć się czytać
chodzenie też sprawia
pewną trudność

jedno co cieszy
tych mocno wykasowanych
rzecz jasna
to że wszyscy
się do nas uśmiechają
no i udają
że nas rozumieją

23.08.2010