InfideliS InfimuS IntimuS
(1979 — 19.01.2005)

 

Miserabilis

więc
usiadł
i
zaczął
wszystko
wspominać
myśleć
jakby
myślał
nad całym światem
jakby
myślał
za całą ludzkość
a myśli to
były
niewesołe
wtopione
w nienawiść
 
tyle lat
poszukiwał
znalazł
tylko
wygasłe ognisko
martwy ogień
który
miał
go
wskrzesić
który
miał
mu
dać
siłę
by
mógł
na nowo
wykreować
świat
 
* * *
 
więc
usiadł
i
zaczął
wspominać
(nazwijmy
go
żałosnym)
 
pozwolił
by
przeszłe chwile
porwały
go
 
i
przypomniał
sobie
własne
neptyczne
postępowanie
 
czepiał się
każdego słowa
z tak wielką
nadzieją
jak ślepiec
wyciąga
ręce
wierząc
że o coś
może
się oprzeć
 
tyle lat
po spotkaniach
rozwijał
film
analizował
każdy gest
każde słowo
i
widział
to
co
chciał
ujrzeć
 
dostrzegł
swoją naiwność
i
zrobiło się
mu
tak strasznie
smutno
dostrzegł
siebie idiotę
 
lecz
zobaczył
coś jeszcze
 
patrzył
badał
wgłębiał
a przeszłość
ugięła się
 
pozwoliła
mu
dostrzec
to
czego
wiedzieć
nie mógł
 
zobaczył
ośmieszenie
 
widział
odrzucenie
 
tylko Jej
(nazwijmy

Bogiem)
motywy
były
zakryte
 
bo pierwszy
był
największym egoistą
którego
głównym zmartwieniem
była
biel
jego zębów
żałosny
nazwał
go
Dupkiem
 
drugi zaś
zakrawał
na intelektualistę
żałosny
nazwał
go
Młotem
z racji
przymiotów umysłu
 
żałosny
siedział
tak w ciszy
samotny
 
i dalej
podejmował
próby
zrozumienia
o tyleż
nieudane
co
bezcelowe
 
bo
dla Niej
to
była
tylko zabawa
 
a teraz
bojąca się
bycia
samą
zaoferowała
zaofiarowała
mu siebie
 
żałosny
jeszcze
będąc
ślepym
uznał
to
za najszczęśliwszy
dzień
swego
plugawego
żywota
 
lecz coś
nie pozwalało
mu
przyjąć
oferty
 
może to
cień
może to
podświadomość
 
lecz
Bóg
zachował się
irracjonalnie
 
nagle
strach
kazał
Mu
spojrzeć
w stronę
zawsze pogardzanego
żałosnego
 
tylko
Bóg
(przy całym
Jego intelekcie)
nie pojął
że
będąc
z nim
przyzna się
do porażki
 
do
bycia
niekochaną
niepożądaną
 
bo
śmieszność żałosnego
 
do której
sama
w większości
się przyczyniła
 
otuli

i
każdy znajomy
będzie
patrzył
z politowaniem
 
i z tego
pozoru uczucia
wzrośnie
tylko
nienawiść
 
będzie
obwiniać
go
o zmarnowane
życie
 
żałosny
nagle
zatrząsł się
po jego twarzy
spłynęły
łzy
 
* * *
 
więc
usiadł
i
zapłakał
a jego szloch
wzmógł
wicher
zapłakały
z nim
poskręcane drzewa
zawtórował
mu deszcz
a ziemia
pękała
naznaczona
jego łzami
 
lecz
jego łzy
już
umarły
skąpany
w bezsilności
poczuł się
tak bardzo
starym
 
nikt
nie dostrzegł
zimnego błysku
 
zawtórowały
nadgarstki
 
po raz ostatni
spojrzał
na swojego Boga
 
a Bóg
zapłakał
 
lecz tylko
albo aż
oczyma
 
żałosny
przestał
płakać
i nagle
wybuchła
cisza
świat
umarł
a gdy
zapadła
ostateczna ciemność
jego ciało
opadło
na ziemię
umarł
 
Bóg
niestety
nie był
wszechmogący
 
nie zrozumiał
 
i tylko
wtóruje
pierwszemu
 
„Dlaczego”
 
pozbawionym
chęci zrozumienia

03