OmnipotentiaS MorganuS

 

Somnium inveniens

Statek – będący realizacją marzeń i kompromisem między klasycznym małym żaglowcem typu slup a nowoczesnym jachtem – drewniany, a przy tym z pełnym nowoczesnym osprzętem – do nawigacji i poszukiwań echosondą itp. Oparty o burtę w myślach przywołuję zapamiętane informacje znalezione w XVI-wiecznym przekazie, a jednocześnie lustruję tę lazurową toń, jakbym mógł zmierzyć i prześwietlić jak promieniami X jej odmęty. O ile informacje w tym meldunku do hiszpańskiego króla były prawdziwe, powinniśmy znajdować się nieopodal dwu galeonów wchodzących w skład słynnej Floty Skarbów.
Nagle dobiega mnie cichy i miękki, będący pieszczotą dla moich spragnionych słuchania go uszu głos:
— Kapitanie morganie!
Odwracam się i spostrzegam Twą postać. Ku mojemu żalowi nie widzę Cię dobrze – przychodzisz wraz z tym palącym karaibskim słońcem. Ono delikatnie otula i spowija Twoją sylwetkę – nadając Ci swoisty nimb, lecz ukrywając szczegóły. Mimo to wszystko we mnie śpiewa z radości – z samego faktu, że jesteś blisko, coraz bliżej.
Na moją twarz wypływa uśmiech, w tej samej chwili również witam Cię łacińską paronomazją Twojego imienia i stopnia:
— Navigatrix Beatrix!
Po czym ponownie uszy moje zdobywa ten wdzięczny głos Twój, tym razem przepojony ekscytacją:
— Znaleźliśmy jeden! Sonar wskazuje dwa rumby w lewo i z pół mili stąd!
Karmiąc się radością w Twoim głosie, po raz kolejny uświadamiam sobie, jak wielkie szczęście stało się moim udziałem – napotkałem na swoje drodze Kogoś, kto podziela moje pasje i pomaga mi je realizować.
08.01.2015