InfinituS
(1979 — 19.12.1999)

 

Tchnienie Apokryfu
05.98

zwodzeni
ślepym słowem naprzód
nowe pokolenia
toną z tym wyrazem
wirują
dlaczego
częste pytanie
stołu codzienności
dlaczego
idą bezkształtnie
nocą gubią brednie
halogenacyjnie
prą każdym oddechem
ogrzewając lód
przychodzą stamtąd
tam piszcie myślą
usłyszę...

wydęte wargi Epikura
prowadziły wielu

bezbarwny czas czeka
bez chwili
oddam chętnym
chcę wolności

ile
we mnie człowieka końca XX w.
wyliczonego konsumenta
biorcy wszechpokoleń
egzystencjata
błądzę
ile
inaczej traktuję
szukam powrotów
bogów słońc przeciwnych
wysepka dmuchnięta powiewem
zadrgała fałszywą struną rozpadu

połowicznie martwy
połowiczny sukces
dla was ciało
wystarczy
szukałem sensu kolejny raz

Wołanie do Hajutyku
Zwichniętych radością
Zerwanych wiatrem zachodnim
Uwolnij
W wymowie grozy
Tragiskładnią wysławiamy
Wysłuchaj
Kalekim wszelkiej myśli
Odpuść
Wolnym nierządnym
Niesuwerennym wolą
Przebacz
Wyrządzają
Hajutyku
Usłysz nas
Dajemy Tobie trwanie
Wysłuchaj nas – Zjednoczonych snów
Zagubionych
Błądź
Żyjących marnych
Czarnych myśli
Hajutyku
Spełnij
Skończymy żywot
Odejdź
Bez prawa do piasku

tak inaczej odbierałem
tak samo
każdy krok
miliony przede mną kroczą
dumnością silne
każdy gest
miliardy za mną giną
przyjemnie
każde słowo
zbyt drogie
każda chwila
zbyt szczęśliwy
każdy oddech
piłem dławno
mrugnięcie uśmiech
szczęściem przyklejony
łza przeciw setkom
kurz
zagarnięcie takie piękne
stygnę

budzę się
rozmarzony chichotem
czuję obsesję
przychodzi
przesysa
jeszcze
dreszcze kołyszą
widzę siebie
bokiem z przodu
wpółprofilowany
słyszę szepty
kryte uśmiechem
rozszalały mrok
nawarstwienie
egzystator
ambiwalentny

ostatni będą ostatnimi
pierwsi pierwszymi
żyjąc nadzieimy
agonizm litości
ostatni sen
ostatnia radość
ostatni oddech

błysk znikł
szukam tych którzy powiedzą
jestem nikim
tych którzy widzą
nienawidzić nauczony

co mi po was myśli
takie same
prowadzicie brzegiem
wkoło niebo w dole niebo
popychacie podkładacie
pomogę wam

doskonały
tylko bez
myśli
uczuć wyglądu
oddechu
jutra zapachu
twarzy lustra
charakteru
kim jestem

umieramy za późno
chciałbym dziś
szmacimy w próżnię
tak śmieszniej
żyć bo żyć powinno

Czucie zatopione
owijający starym
 
marzenie realne
antytrad
mirty skroniczne
 
Apokalipsa
stupor
insomnia
urojenia
 
rosowisko myśli
odosobem luboty
budulec
ironik
ćmieć dniem