InfinituS
(1979 — 19.12.1999)

 

Varium et mutabile semper femina
08.99

JESTEM SAM
za mną śmierć
przede mną martwota
wszystko czego dotknę
umiera
zabijam pragnieniem
JESTEM SAM
poszukiwałem imienia
prawie znalazłem
znaczy przeklęty
bo wszyscy zabierają
znikają we mgle
zostawiają
ośmieszają
poszukiwałem radości
zabroniono
odrzucono
całe życie mnie
oszukiwano
poszukiwałem bliskości
złudzenia
gorzkie przebudzenia
czy może być inaczej
NIE
JESTEM SAM
dobroduszna twarz
złe głębokie oczy
jak niebo
zalane ciałem
ja - słabość dni demiurga
rachityczny półfabrykat
JESTEM SAM
myśli sępy
krążą
rozrywają
pożerają
jednakowo
wiecznie
JESTEM SAM
oddycham ciszą
połykam inność
gorzka tabletka
samotność
zatruty syrop
niszczy myśli
doprowadzając do doskonałości
geniusz ośmieszony
JESTEM SAM
bo nikt nie rozumie
bo nikt nie widzi

chodzę ciągle tam
szukam Ciebie
marzę o Tobie
przechodzę ulic garść
nie widząc nic
tylko Ty w oczach
Twój blask w myślach
przebiegam przez skwer
przemykam cicho
szukam
daremnie
słyszę cichy szloch
czuję psycholęk
widzę ostatni dzień
dotykam szkła
oto ja
szukam
na próżno
tu nie ma
niepotrzebny
wtopiony w żal
bo
to moja wina
dlaczego
brak celu
szukam
beznadziejnie
dla mnie
Ciebie nie ma
bo imieniem moim
przeklęty
samotnik
szukam
tragicznym splotem łez

zdrada
odebraliście mi wszystko
co dawało mi szczęście
i co opiewałem łzami
zabraliście
bo wam się należy
ja gówno
bo wy chcecie
mieć
ja wolę
być
 
zdrada
zniszczyliście wszystko
upragnione niekoniecznie
jestem przeklęty
moje imię samotność
bo wszyscy odchodzą
jeśli byli
nie zasługuję
wg nich
 
zdrada
pierwsza zabrała miłość
drugi odebrał muzykę
i inne imponderabilia
trzeci zabrał resztę
pozostał mózg
po co
by pragnąć śmierci
by pytać o sens
potworność – życie
zdrada – nieśmiertelność

wczoraj straciłem ostatniego z tzw. przyjaciół
depra żre
wyżera myśli
słyszę głos
XX-wiecznego Judasza
śmiech
bo to takie śmieszne
śmiejcie się
godzina ostania
żyjcie
bo mi nie pozwolicie
bo zabierzecie

dźwięk
znajomej struny
cień
pamiętnych uczuć
dawnego lęku
pełza po twarzy
mrok
dawnych dni
rozrywa
chóralna pieśń
atakuje żywych
eksplozją uczuć
fobia chorego ciała
uderza zza pleców
byłem niczym
szukałem marzyłem
próbowałem żyć
błagałem
jestem niczym
szedłem długą drogą
za daleko
zabłądziłem
poszukiwałem
zgadywałem
przegrywałem
próbowałem trwać
niczym umrę